„Marzenia to delikatna materia utkana z naszych snów, pragnień i wyobrażeń. Jeden gwałtowny ruch, jedno niespodziewane wydarzenie i rwą się na strzępki, które rozwiewa wiatr. Łap je! Chwytaj, póki możesz! Może zdołasz wpleść je z powrotem miedzy osnowy tęczowej tkaniny, ale obraz będzie już nie ten sam. Może podobny, nawet łudząco podobny, ale nie ten sam. Bywa też, że tkaninę utkaną ze snów ktoś zniszczy albo ukradnie, a ty resztę życia będziesz próbowała odtworzyć pierwotne piękno obrazu swych marzeń lub odzyskać je za wszelką cenę. W pogoni za porwanym marzeniem możesz coś utracić, możesz coś zyskać. Ruszając w taką podróż, nigdy nie wiesz, z czym wrócisz do domu. I jak wrócisz. Musisz liczyć się z tym, że… w ogóle nie wrócisz. Ale taka jest właśnie cena marzeń. ” Katarzyna Michalak (z książki Ogród Kamili)

Każdy z nas ma jakieś marzenia, mniejsze lub większe, przyziemne lub bardziej oderwane od rzeczywistości. Jedni żyją codziennością marząc w wolnych chwilach, odkładając je z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na kolejny rok a niekiedy umierają nie realizując swoich marzeń. Inni decydują się zrealizować swoje marzenia za wszelką cenę, nawet tą najwyższą – za ceną swojego życia.

85-letni Nepalczyk Min Bahadur Sherchan chciał ponownie zdobyć tytuł najstarszego człowieka świata, który wszedł na Mount Everest, jednak podczas tej próby zmarł u jej podnóża. Sherchan stał się najstarszym człowiekiem, jaki zdobył najwyższy szczyt świata, już w 2008 roku. Wszedł wtedy na Mount Everest mając 76 lat. W 2013 roku pokonał go jednak Japończyk Yuichiro Miura, który – mimo problemów z sercem – wspiął się na tę górę mając 80 lat.

Przed wyprawą Sherchan mówił w kwietniu agencji AP, że trenował wiele miesięcy i nie cierpi na żadne schorzenia układu oddechowego ani krążenia; ciśnienie miał w normie. Jego zamiłowanie do gór datowało się od lat 60. Mimo wysokiego wieku zdecydował podjąć się realizacji swojego marzenia ponownie, tym razem tą walkę przegrał.

W 2013 roku Tomek Kowalski i Maciej Berbeka po zdobyciu zimą Broad Peaku ( pierwsze zdobycie Broad Peaku zimą), zostali na tej górze na zawsze. Ich Największą pasją były góry. Tomek był Zdobywcą sześciu z dziewięciu szczytów Korony Ziem. Na swoim Blogu pisał : „- To jest coś o czym marzyłem odkąd pamiętam, czuję się jakbym był młodym gitarzystą początkującego zespołu i zagrał razem z Mickiem Jaggaerem i Rolling Stonesami na pełnym stadionie Wembley”.

Co roku Rajd Dakar zbiera tragiczne żniwo. Przed dwoma laty na trzecim etapie tej niezwykle wymagającej imprezy zmarł Michał Hernik, dla którego start w Dakarze miał być spełnieniem marzeń. Polak poczuł zmęczenie i zatrzymał się na 15-20 kilometrów przed metą. Zdjął kask i resztę ubrań, zasnął na pełnym słońcu. W Argentynie panował wtedy okropny upał. Sekcja zwłok Hernika wykazała, że doszło u niego do tzw. przegrzania organizmu.

Niekiedy spotykamy się z niesamowitymi absurdami, do takiego z całą pewnością można zaliczyć przypadek 51-letniej Brytyjki, która wygrała walkę z rakiem. Postanowiła, że będzie żyć pełnią życia i spełni swoje marzenia. Po ostatniej, bardzo wyczerpującej chemioterapii przygotowała sobie listę marzeń, które chciałaby zrealizować przed śmiercią. Jednym z największych była konna przejażdżka brzegiem morza. Podczas przejażdżki kobieta spadłą z konia. Mimo, że nosiła na głowie toczek, uraz mózgu okazał się bardzo poważny. Udzielono jej natychmiastowej pomocy, mimo tego zmarła

Estelle Balet miała zaledwie 21 lat, ale w tym, co robiła była już najlepsza na świecie. Szwajcarka uwielbiała wychodzić w góry, uwielbiała też snowboard – to były jej dwie pasje, największe miłości, dla nich potrafiła zrobić wszystko. Estelle zginęła w szwajcarskich Alpach w 2016r. przygnieciona śnieżną lawiną spełniając swoją pasję i marzenia.

Poświęcenie dla pasji i marzeń jest jedną z najpiękniejszych rzeczy. Ich realizacja wymaga często gigantycznych poświęceń. Niestety nie każda piękna historia kończy się happy endem. Czy człowiek powinien tak bardzo ryzykować w imię marzeń jak w przypadku Nepalczyka albo Tomka ?  Mawia się ‚ raz się żyje ‚, ale z drugiej strony też raz się umiera. Marzenia są po to aby je spełniać, ale czy wszelkim kosztem ? Gdzie jest granica ryzyka i czy ktoś ją w ogóle wyznacza ? Ja na te pytania nie potrafię dziś odpowiedzieć, a Ty jak myślisz, czy warto spełniać marzenia za wszelką cenę ?